Emanuje energią spokojnie uległą
Od kiedy w naszym życiu pojawił się Cyprian, to mamy ciągłe problemy. Jak nie z mieszkaniem, to z rodziną, jak nie z rodziną, to z pieniędzmi, albo tak jak ostatnio - z Cypkiem.
Odkąd zdarzyło mu się, że wyszedł na ogród przez balkon, to zaczęliśmy zamykać go w domu. I zaczęły się pierwsze szkody. Podrapany próg przy drzwiach wejściowych, zbita szklanka, pobrudzone okno, a wczoraj zerwał firankę w pokoju. Wiem, że nie robi tego złośliwie. On po prostu nie rozumie, dlaczego do tej pory mógł wychodzić na balkon, a teraz nagle ma zamknięty cały dom. Dlatego dobiera się do drzwi. A wchodząc na parapet od okna balkonowego, pewnie niechcący, samą swoją masą, zerwał firankę, bo sprawdziłam dokładnie i nie ma na niej śladów wskazujących na to by ją gryzł czy drapał. Pociągnął i spadło.
Ale nie ukrywam, że jest to dość męczące, gdy wracam po pracy do domu, a tu armagedon. Do tego ciągły stres i kłótnie z rodziną, sprawiły, że sama zaczęłam się zastanawiać, czy Cypka nie oddać. To wszystko jest skomplikowane. Wzięliśmy sobie z Arkadiuszem dużo na głowę i może faktycznie nie była to przemyślana decyzja z naszej strony, ale żadne z nas nie sądziło, że rodzina będzie nam rzucać takie kłody pod nogi. Tak czy siak nie chcę oddawać Cypka, bo pokochałam go, jest dla mnie jak dziecko. Wzięliśmy pod opiekę małą kruszynę, za którą jesteśmy odpowiedzialni i nie chcę się poddać. On już się do nas przyzwyczaił i o ile nie zdemoluje mi całego mieszkania i nie zrobi się agresywny, to nie pozwolę by strach, zmęczenie i emocje wzięły górę.
Wiem, że wcześniej czy później będziemy musieli się stąd wyprowadzić więc póki co unikam szwagra i teściowej, zbieram kasę do skarpety by w razie potrzeby mieć na wkład własny do kredytu i móc kupić coś dla naszej trójki.
Namawiam też Arka by zmienił pracę. Już kilka dni temu powinien dostać wypłatę, a kasy jak nie było tak nie ma. Arek też to widzi, że ten pracodawca jest niepoważny i ma już nawet coś na oku. Kasa tam zdecydowanie lepsza, ale za to praca bardziej fizyczna, poza miastem i w trochę innej branży. Będzie musiał zacząć wszystko od zera, a tu jednak ma umowę na czas nieokreślony więc jakieś obawy są. Ale wierzę, że się uda, bo dla równowagi mogłoby coś pójść po naszej myśli.
Póki co liczę, że od jutra sytuacja z Cypkiem się uspokoi, bo zamontowaliśmy dodatkowe zabezpieczenia na balkonie i teraz Cypek by wyjść, musiałby umieć latać. Tak też jutro dom będzie otwarty. I oby było lepiej...
Myśleliście o wprowadzeniu klatki kennelowej jako bezpiecznego azylu dla psa, miejsca odpoczynku na czas Waszej nieobecności i nie tylko?
OdpowiedzUsuńPowodzenia!! jeszcze nie doczytałam kim jest Cypek, ale czy to kot czy pies na pewno w końcu się nauczy :)
OdpowiedzUsuń